"Widzę cię wyraźnie
Widzę twoją twarz
Widzę twoje myśli,
Każdą z twoich wad.
Już się nie ukryjesz
Nie uciekniesz w cień,
Widzę cię wyraźnie,
Nie zapomnisz mnie."
Rzuciłam kątem oka na Willow, która żuła gumę. Co chwilę pstrykała palcami w powtarzającym się rytmie. Było to bardzo denerwujące, ale tak radziła sobie ze stresem i nadmiarem emocji. Chwilę wcześniej ukradłyśmy złoty zegarek ze sklepu i wybiłyśmy szybę w wystawie, żeby znów uprzykrzyć życie Tytanom. Miałyśmy ochotę się z nimi odrobinę zabawić. Teraz stałyśmy tryumfalnie na środku ulicy, czekając na ich przybycie. Wokół nas leżały szczątki samochodów, które rozbiły się wokół nas. Nie było ofiar, ani żadnych ludzi.Wszyscy uciekli.
Odwróciłam głowę i zobaczyłam postać w kapturze. Raven. Gdzieś na niebie usłyszałam ptaka, zapewne Bestię, a obok pojawiła się Gwiazdka. Planowali nas zdezorientować, ukrywając się, a dopiero później zaatakować. Ale z nami nie ma tak prosto. Jesteśmy profesjonalistkami, znamy wszystkie zagrania superbohaterów.
- Wyłaźcie! - krzyknęła zniecierpliwiona Willow.
Nagle trafiło ją od tyłu działo soniczne Cyborga. Wylądowała na masce samochodu. Od razu się podniosła, odgarnęła włosy z twarzy i ze wściekłością zdjęła katanę z pleców. Obróciłam się i zauważyłam Robina z kijem w ręce oraz Cyborga. Zza budynku wyłoniła się z Raven, a Gwiazdka i Bestia wylądowali w pobliżu. Uśmiechnęłam się zdecydowanie i położyłam ręce na biodrach. Willow podeszła do mnie z kataną w dłoni. Rozejrzałam się po ich wściekłych i złych twarzach. Nic dziwnego- każdego prędzej czy później męczy zabawa w kotka i myszkę. Zatrzymałam wzrok na jego twarzy. Był nie tylko zdenerwowany, ale też zdawał się pytać, o co tu tak właściwie chodzi. Na pewno nie wiedział, kim jestem. Chciałam, by na razie tak pozostało. Może uda mi się załagodzić całą sprawę.
- Kim jesteście? Dlaczego atakujecie miasto?! - Cyborg postanowił się odezwać, bo Robin nadal milczał. Wpatrywaliśmy się w siebie, nawzajem szukając odpowiedzi w naszych twarzach.
- Nic ci do tego - Willow przejęła inicjatywę. - Mamy tylko ochotę się... zabawić.
Uśmiechnęła się groźnie i ruszyła do ataku. Ocknęłam się i zaczęłam walczyć. Podbiegłam do Raven i opierający się jedną ręką o jej ramię przeskoczyłam nad głową. Wyciągnęłam z pasa wybuchowy dysk i rzuciłam go pod nogi Raven, zanim zdążyła się obrócić. Wybuch odepchnął ją na ścianę, a ja ruszyłam w stronę Gwiazdki.
Willow walczyła z Bestią, który próbował unikać jej ciosów zadawanych mieczem. Ledwo mu się udawało. Cyborg podnosił Raven z ziemi, a Robin właśnie podbiegł do Bestii, by mu pomóc.
Gwiazdka rzucała we mnie promieniami w powtarzającym się rytmie; lewa, prawa, lewa, prawa. Dzięki temu unikałam ich z łatwością. Wskoczyłam na dach zmiażdżonego samochodu, a dalej podskoczyłam do dziewczyny. Wisiała w powietrzu, ale to nie stanowiło przeszkody. Gdy już miałam ją przygnieść do ziemi, odepchnął mnie Robin i przeturlaliśmy się po ulicy. Próbowałam odepchnąć go nogami, ale przerzucił mnie przez głowę. Czułam jego oddech na twarzy. Spoglądaliśmy sobie ze wściekłością w oczy. Oboje zadawaliśmy ciosy, ale zawsze udało się nam przed ruchami przeciwnika obronić. Jakbyśmy czytali sobie nawzajem w myślach.
- O co... ci... chodzi? - wydusił z siebie zdyszany. - Atakujesz nas, później mnie całujesz, jakbyśmy się znali, udajesz że nie istnieję, a teraz znów walczysz ze mną? Pogubiłem się!
- Ja też - szepnęłam zmęczona.
Próbowałam uderzyć go w twarz z półobrotu, ale podskoczył i wylądował za mną na rękach. Miałam ochotę się wycofać, ale musiałam choć trochę naprostować tę sprawę.
Wyjęłam z pasa kolejny wybuchowy dysk i rzuciłam go Robinowi pod nogi. Wokół pojawiło się trochę dymu, ale nadal widziałam zarys jego sylwetki. Poruszał się w moją stronę. Czas zacząć grę na słowa.
- Jesteś jak Batman, przyzwyczajony do ciemności - zaczęłam spokojnie. - Ale by być w tym dobry, nie wystarczy byś znał zasady.
Usłyszałam, jak chce zaskoczyć mnie od tyłu. W porę przesunęłam się i chybił. Uśmiechnęłam się.. Był skoncentrowany, ale zauważyłam że próbuje wyczytać coś z mojej twarzy.
- Czasami znajomość zasad to podstawa wygranej.
Zamachnął się, ale znów odchyliłam głowę. Moja pewność wygranej wytrąciła go z równowagi. Zaczął robić bezsensowne ruchy; szybko i bez zastanowienia. A tutaj nie chodziło tylko o machanie rękoma, ale też o przemyślane decyzje. Jego chwila słabości dała mi przewagę. Szybko odepchnęłam go na ścianę najbliższego budynku, a on opadł na ziemię. Auć. Podeszłam do niego i podparłam się na kolanach. Uniosłam mu podbródek, żebym mogła spojrzeć mu w oczy.
- Musisz się nauczyć, że życie nie będzie czekało, aż podniesiesz się po bolesnym upadku. Zaatakuje, gdy będziesz najsłabszy.
Podniosłam drugą rękę do jego twarzy i odgarnęłam kosmyk czarnych włosów z czoła. Potem szybkim ruchem zdarłam mu maskę twarzy. Spojrzałam w jego duże, niebieskie i cierpiące oczy. Wyglądały zupełnie jak moje. Były takie same, jak dziewięć lat temu. Ze smutną miną odsunęłam się od niego.
- Tylko, że ty już to wiesz, prawda Dick?
Nie musiałam patrzeć mu w oczy, by zobaczyć że się zdziwił. Odwróciłam się i upuściłam jego maskę na ziemię. Zrobiłam kilka kroków do przodu i stanęłam.
- Świat jest mały. Czasami ludzie myślą, że gdy uciekną i ukryją się za maską, to ich problemy znikną tak jak oni. Ale one z czasem wracają, tak jak ludzie, których kiedyś zostawili - opuściłam wzrok. Po policzku stoczyła mi się pojedyncza łza. Mimo że kierowałam te słowa do Dicka, to po części były o mnie samej.
Podniósł się z ziemi, trzymając prawą rękę w uścisku. Słyszałam, jak opiera się o wrak samochodu i próbuje podejść, ale upada. Spojrzałam na niego.
- W końcu upadamy po to, by się podnosić - zacytowałam Bruce'a. Słyszałam, gdy na pogrzebie naszych rodziców powiedział to do Dicka.
Otworzył szerzej oczy. Próbował zrozumieć. Nie chciałam, by to się stało. Jeszcze nie teraz. Musiałam zachować pozory przestępcy. Cofnęłam się i zniknęłam za samochodami. Willow także to zrobiła. Odbiegłyśmy jak najdalej od Tytanów. Poczułam, jak do oczu napływają mi łzy. Nie! Ja nie płaczę. Bądź silna, do cholery!
Nadal biegłam, jak najszybciej tylko mogłam. Nie potrafiłam znieść myśli, że go zraniłam. Jego cierpiące oczy tkwiły w mojej głowie i nie chciały zniknąć. Tak wiele dla mnie znaczył, a ja byłam tak głupia. Znów pozwoliłam ponieść się wściekłości, która zakorzeniona w mojej psychice przejmowała kontrolę. To wszystko było dla mnie tak wielkim wstrząsem, że w ciągu jednej chwili zaczęłam zaprzeczać wszystkim "wartościom" których mnie nauczono. Nie wolno mieś litości, nie wolno ufać, ludzie nigdy już ci nie pomogą. Cały czas słyszałam te słowa. Mimo to, znów obudziła się we mnie nadzieja, że może być dobrze. Jakby kiedykolwiek tak było.
______________________________
Witam, znów się czepiam ^^
Dlaczego kurczę, nikt nie daje komentarzy? ( Moja najka się tu nie liczy, bo i tak wiem, które są od niej ;D ) Czy ja już wszystko piszę idealnie, co jest NIEMOŻLIWE, bo nauczycielka od polskiego nadal czepia się moich wypracowań? Dawać mi tu ostre opinie, jestem otwarta na propozycje. Jeśli macie jakieś pomysły, to śmiało, pisać. Mówię jeszcze raz: komentarze można dodać Anonimowo, nie trzeba mieć konta na bloggerze.
Jeśli ktoś z was ma jakieś zastrzeżenia, czegoś wam brakuje, coś zmienić, dodać czegoś więcej ( np. dialogów ), albo ktoś ma ciekawy pomysł na dodatkowe wątki, to PLIS, piszcie. Możecie pisać w komentarzach, albo jeśli wolicie na mój adres e-mail : like.america@gmail.com
Jeśli ktoś zna jakąś stronkę, na którą można wrzucić link do mojego bloga, żeby więcej osób miało zajęty czas po szkole (^_^) to też pisać!
PS. Będę się czepiać, póki nie pojawią się komentarze z propozycjami ^^
Napisałam tak długi komentarz, że muszę podzielić go na części. Co za głupie ograniczenie -_- No to część pierwsza:
OdpowiedzUsuńJeśli chcesz komentarzy, to jestem do Twych usług. Przeczytałam przed chwilą wszystkie rozdziały + prolog, więc postanowiłam się wypowiedzieć.
Na sam początek, póki jeszcze pamiętam chciałam zwrócić Twoją uwagę na mały błąd w powyższym poście. "Wokół nas leżały szczątki rozbitych samochodów, które rozbiły się wokół nas." - z któregoż z członów tego zdania trzeba zrezygnować, bo "rozbite wokół nas" się powtarza.
Twoja bohaterka, Megan trochę się różni od takich typowych Tytanowych OC, przede wszystkim dlatego, że jest przestępcą. Odrobinę męczy mnie czytanie wkoło jaka to nie jest wyśmienita w walce, w sztuce kamuflażu i w ogóle we wszystkim, ale przynajmniej dzięki temu w Jump City pojawił się nareszcie jakiś sensowny przestępca. A nawet para przestępców bo mamy jeszcze różowowłosą Willow. Fajnie, że Slade nie jest jedynym sensownym przeciwnikiem dla Tytanów. Brakuje dobrze stworzonych i silnych złych charakterów w tytanowym świecie, więc cieszę się, że taką bohaterkę postanowiłaś stworzyć. Ale momentami ta hiperbolizacja jej umiejętności i dokonań wydawała mi się niemalże śmieszna. Na przykład podczas dialogu Megan z więźniem. Ile ona ma właściwie lat? I gdzie się szkoliła, że jest taka niesamowita? Mam nadzieję, że odpowiedź uzyskam w kolejnych rozdziałach. Nie do końca rozumiem dlaczego Twoja bohaterka postępuje właśnie w taki sposób. Skoro chce nawiązać kontakt z bratem, to chyba powinna zacząć od czegoś innego niż skopanie tyłka jego i jego przyjaciół wraz ze swą różową towarzyszką (rozmowa na jakimś neutralnym gruncie byłaby niezła na początek). W ogóle... Willow nie wzbudziła absolutnie mojej sympatii. Mam cichą nadzieję, że drogi obu pań prędko się rozejdą. Co właściwie stało się Megan w przeszłości? Przecież sam sierociniec nie mógł jej aż tak spaczyć. Znam ludzi, którzy wychowali się w podobnych placówkach i nie wyrośli na jakiś psychopatów. Dlatego bardzo liczę, że jeszcze ujawnisz nam kilka ciekawych faktów z przeszłości twojej bohaterki. Mrok otaczający Megan wydaje mi się w niektórych momentach przerysowany. Ogólnie sam zamysł na mroczną postać o niezbyt pewnej moralności jest jak najbardziej w porządku. Ale co za dużo tej ciemności to niezdrowo. Megan jest mroczna, Willow jest mroczna( i paradoksalnie różowa), ich przeszłość jest mroczna... aż strach się bać jak będzie wyglądać ich bliższe spotkanie z królową mroku, Raven.
Jeśli mogę też co zasugerować, to pomyślałam, że fajnie byłoby przeczytać co dokładniej czuje Megan podczas kradzieży, podczas walki, podczas popełniania przestępstw. Cały czas piszesz, że robi to dla zabawy... no ale jak się właściwie wtedy czuje. Ma przypływ adrenaliny, skurcze w żołądku, czuje coś w rodzaju przyjemnej niepewności, czy tym razem jej się uda? W każdej notce jest dużo opisów przeżyć wewnętrznych, a ja czuję niedosyt opisów takich właśnie czynności, czy chociażby otoczenia, w którym obraca się Twoja bohaterka. Tak swoją drogą... czy każdego zawsze musi ciągnąć na dach? Dlaczego nigdy nie miałam okazji przeczytać jak jakaś postać oddaje się refleksjom w piwnicy. Albo chociaż na balkonie...
OdpowiedzUsuńOgólnie Twojego bloga czyta się dobrze. Masz całkiem zgrabny styl, potrafisz wyważyć ile gdzie potrzeba akcji, a ile refleksji Megan, potrafisz też zaciekawić czytelnika swoją postacią i jej niejasną historią. Ubolewam jedynie, że jak na bloga o TT póki co niewiele w nim samych Tytanów, bo większość miejsca zajęła Megan i Różowa, ale myślę, że z czasem i wątek Tytanów się rozkręci. Bo póki co są raczej tłem dla rozterek i przemyśleń głównej bohaterki(pomijając oczywiście Robina, bo jego postać jest całkiem ładnie rozbudowana). Jeśli zaś chodzi o Twój komentarz pod postem, to rozśmieszyło mnie jedno zdanie: "Bo to tak głupio, że tylko ja mam wpływ na fabułę :{" Jesteś autorką, więc teoretycznie masz wyłączny wpływ na fabułę. Jeśli to czytelnicy mieliby sugerować Ci co ma dziać się dalej to gdzie tu miejsce na element zaskoczenia i utrzymywanie w czytelnikach niepewności?
I w zasadzie, to tyle mam do powiedzenia. Pisz dalej, szlifuj swoje umiejętności, bo już teraz naprawdę nieźle Ci to idzie. Daj swojej Megan chwile słabości w wale, bo póki co nokautuje wszystkich Tytanów jak leci, a takie cuda udawały się do tej pory chyba tylko Robinowi za czasów bycia praktykantem Slade'a. A przecież Robin doskonale znał słabe strony swych przyjaciół. Megan zapewne nie wie nawet połowy tego co on o Tytanach. Daj czytelnikom trochę więcej opisów odnoszących się tego, co na zewnątrz, bo to też nas czasem ciekawi. No i pisz prędko kolejną część, żebym mogła dowiedzieć się skąd tyle zła i mroku w Megan.
A ja postaram się w miarę możliwości na bieżąco komentować. Pozdrawiam.
Po pierwsze: Dzięki za tyle przydatnych uwag :) Chcę tylko powiedzieć, że nie ujawniałam wszystkiego co związanego z Meg, bo w jednym z przyszłych rozdziałów wszystko będzie wytłumaczone ( Ale to dopiero około 15 rozdziału :D ). W kolejnej notce też dużo się wyjaśni.
UsuńPS. Zgadłaś co do Willow, drogi dziewczyn się rozejdą :)